Madera - listopad 2007, część piąta
nie ma to jak wyskoczyć do ciepłych krajów w listopadzie...
Madera zaskoczyła mnie pod wieloma względami. to, co zobaczyłam, to nie tylko wyspa wyrastająca gdzieś z oceanu, piętrzące się skały,
niekończące się zielone ogrody, rosnące wszędzie kwiaty i groźna, ciemna woda wokół.
to także piękne, typowo południowe miasteczka i przebogate kościoły, kolorowe targi i serpentyny poskręcane niczym kocie kiszki.
nie można się tam nudzić :)
--> poprzednia część i
--> dalszy ciąg zdjęć
kliknij miniaturkę, by zobaczyć zdjęcie.


























